sobota, 28 lipca 2012

Spacer i SSN

Wczoraj wybrałam się do Clifton po social security number. Pojechła ze mną babcia :) Miło z jej storny, zajęło mi to tylko 35 minut. Czyli niewiele, poprzednia au pair powiedziała zebym przygotowała się na 3-4 godzinne posiedzenie. Na moje szczęście jej przepowiednie się nie spełniły. Obsługiwał mnie bardzo miły czarnoskóry urzednik :) Potem wróciłam do domu i oczywiscie zrobiłam sobie mała drzemkę. Wieczorem kiedy mama wróciła z pracy, poszłam na spacer do miasta, znajduje sie tylko 15 minut spacerkiem od mojego domu więc po co mam w nim siedziec.  Zrobiłam kilka zdjeć :)








Tak się dostarcza paczki w USA :)


czwartek, 26 lipca 2012

11 dni...

Dokłądnie tyle sie nie odzywałam :) Ale żyję ;) Pracuje. Co sie działa przez te 10 dni hmmm byłam w NYC, ale tylko na chwilę, jechałam metrem, odiwedziłam wczoraj portugalska restaurację w Newark, poledwica wołowa hmmm chyba przereklamowana. Muszę wybrać sie do Hackensack wyrobic sobie SSN, ale ze wzgledu na pasudna pogode, dziś tego nie zrobię. Aaa zapomniałam dodać, ze byłam tez w teatrze na Potty Potter. Bardzo fajne przedstawienie. Jeśli ktoś czytał książki to bardzo łatwo wszytsko zrozumieć :)
W sobotę byłam na spotkaniu z innymi au pair  niestety jest to w innym miescie niz moje :( Po spotkaniu mieliśmy grilla pożegnalego dla Mimi, która dziś ma samolot do Brazyli.

Postaram się aktuoalizować tego bloga czesciej :) Zawsze zastanawaiałam sie, czemu niektóre dziewczyny milkną kiedy są już w USA. Teraz wiem i sama tego doświadczam !! Miłego dnia !




niedziela, 15 lipca 2012

Zdjęcia :)

Mój pokój








Wycieczka do Point Pleasant 








No i stare zdjęcia :)












I'm so sorry...

Przepraszam, ze tak długo nie pisałam, ale naprawdę nie miałam czasu. Jednak rozmowa z rodziną i przyjaciółmi jest dla mnie priorytetem.

Zaczynam :

W czwartek obecna au pair odebrała mnie z hotelu i pojechałyśmy do domu. Nie jechałyśmy długo bo około 20 minut ;) Wypakowałam bagaże, oglądnęłam dom i pojechałyśmy po dzieci na summer camp. Około 18 przyszła HM porozmawiałyśmy dałam im prezenty i poszłam spać :)

W piątek wstałam o 6:30 razem z Mimi przygotowałyśmy je na obóz i były z głowy, wiem ze to brzmi z głowy ale nie wiem jak to inaczej ująć. Pojechałyśmy na zakupy do trzech sklepów a następnie wróciłyśmy do domu rozpakowanie tego i zakupy zajęły jakies 3 h. :O Oczywiscie wprowadzilysmy w GPS wszytskie sklepy, ktore odeiwdziysmy zeby mi bylo łątwiej jak zostane sama. Zrobiłysmy pranie i zmieniłysmy posciel itp. itd. Potem poszłysmy a raczej pojechałysmy na moja pierwsza przejazdzkę samochodem. Mam do dyspozycji Honde Accord V6 cokolwiek to znaczy :P Pojechałysmy do sklepu, polskiego sklepu a raczej nawet polskiej dzielnicy. Ja oczywiscie prowadziłam. Potem zawiozłyzmy dwa kosze na licytacje dla dzieci z nie pamietam jaka chorobą. Ale to nie ważne, no i znów po dzieciaki na obóz, w miedzy czasie miałam dla siebie przerwe jakies hmmm 3 h. Dzieci po powrocie dostały przekaske i HM zamowiła chińszczyzne na wieczór. Była pyszna !! Lepsza niz w PL o wiele lepsza. Nie pamietam juz całego dnia, ale mniej wiecej tak on wygladał. Aaaa zapomniałabym wieczorem zaczęłysmy ogladac z Jenna Dzwoneczka i zasnęłam w jej łóżku. O 00:30 sie obudziłam i poszłam do siebie. Druga noc kiedy budze sie o 00:30.

Dziś tj Wstałam przed 7 bo pojechaliśmy nad ocean do \Point Pleasant  chyba tak to sie pisze. Spedzilismy nad oceanem jakies hmm 10 h. Dzieci bawiły sie w wodzie, potem poszlismy na lunch i do wesołęgo miasteczka. Ja uderzałam młotem i byłam sobie poobijac piłki baseballowe :) Poznałam pare z Brazylii Rodriga i Mary Ane chyba tak sie pisze ich imiona, nie wiem szczerze powiedziawaszy :P

Na koniec zdjęcia :)

wtorek, 10 lipca 2012

Pozdrowienia z USA

Cześć i czołem :) Leże sobie w miekkim łóżku w hotelu w NJ :) Zmeczona jak nie wiem co, ale postanowaiłam napisac. Poki co jestem sama dziewczyny jeszcze nie przyjechaly. Wstalam o 4 pojechalam na lotnisko, wsiadlam w samolot do Monachium o 6:45 na miejsu byłam lekko po 8. O 11:05 zaczeli wpuszczac na lot do NY. Czekalam na Agnieszke, ale jej nie znalazłam. Spotkalysmy sie dopiero jak samolot kolowal w NY. Spedzilysmy ok 2 h na lotnisku. Potem kolejne 1,5 w samochodzie i oto jestesmy. W lower lobby :) odbylo sie szybkie spotkanko, odebralysmy darmowa wycieczke do NYC i jestesmy w pokojach :). Jako ze przyszlam tu pierwsza to wybrałam sobie łóżko :) Nie wrzuce zdjec bo nie chce mi sie szukac czytnika kart w tym bagazu.

Pozdrawiam z pokoju 123 ;)

poniedziałek, 9 lipca 2012

niedziela, 8 lipca 2012

sobota, 7 lipca 2012

Impreza : czyli grillowanie, urodziny i pożegnanie...

Nastała sobota, czyli dzień, w którym żegnać będę sie z wszystkimi bliskimi mi osobami. Jedziemy na grilla :) Mam nadzieje, że pogoda wypali :) Zdjecia wrzuce jutro albo juz w USA :) 


Miłego dnia !

piątek, 6 lipca 2012

3 dni...

Do mojego wyjazdu pozostało TYLKO 3 dni.  Tak z ciekawości spakowałam wszystkie ubrania do walizki, w sumie do dwóch walizek. I co ?? I Za dużo tych ubrań.. :/ Wychodzi na to, że będę musiała się z czymś pożegnać. No cóż... Przecież muszę zabrać słodycze dla dzieciaków. Już jutro moja impreza pożegnalna. Trzeba dziś zrobić jakieś zakupy. Wokół dzieje się dużo. Czas mija, a ja coraz bardziej przyzwyczajam się do myśli, że mnie tu nie będzie. Dziś już wiem, że jutro moje kanaliki łzowe (nie wiem czy tak się to nazywa) wyprodukują wiele łez. W poniedziałek również, na szczęście maja niedziele żeby odpocząć ;) Do zrobienia pozostało mi tylko jakieś małe zakupy w aptece. (Kolejne kilogramy :/) Po co mi te wszystkie rzeczy... Ech... Moja torba na laptopa chyba będzie bardzo ciężka. Liczę na to, że nie ma ograniczeń wagowych na tego typu bagaż. O 10 obudził mnie telefon od pani z agencji, chciała pogadać o wyjeździe. Dowiedziałam się tego wszystkiego co umieściła w mailu, który wczoraj dostałam. Ten wpis jest chyba bardzo chaotyczny. Może dlatego, że w mojej głowie  od pewnego czasu takowy panuje. Mam już dość, dosłownie DOŚĆ pakowania, prasowania, myślenia o tym co będzie w poniedziałek, o tym co się wydarzyło (chociaż to drugie miło wspominam). Na szczęście co jakiś czas rozprasza mnie ból po wczorajszej depilacji pach. Pozdrowienia dla Moni :*

Kolejne podejście do walizki zakończyło się fiaskiem... Zdenerwowałam się ! Jak mi przejdzie to coś dopiszę. A oto jakie koszulki kupiłam dla HF oraz kolejne dwie serwetki wykonane przez moja mamę <3. 

Takie zakupiłam trzy. Dla dziewczyn.

A ta dla chłopca.


niedziela, 1 lipca 2012

Urodziny i po urodzinach :)

Urodziny minely, ja wciaz w Piskorowicach. Dzis wybieram sie znow na mecz ;) Zrobilam razem z Monia Torta, jest super Albo byl super!! Jezeli chcecie zobaczyc zapraszam na mojego Facebooka :)

Do wyjazdu pozostal tydzien, niewiele. Nie jestem jeszcze gotowa... Bede bardzo tesknic...

Milego!!

!!! ITALIA !!!