poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Trip...

No więc nadszedł ten dzień, kiedy trzeba zacząć pakować swoje manatki i wyruszyć w drogę, co prawda jeszcze nie do USA, ale podroż pociagiem do Gdańska, potrwa mniej wiecej tyle samo co samolotem do USA, a nawet dłużej.. !?!?! Przerażające ! Szczerze powiedziawszy nie chce mi się w ogole, nie wiem co brać, nie wiem czy zmieszcze się do walizki, co prawda to tylko 6 dni, a może i aż sześć, ale ciuchów ponoc trzeba zabrac "tyle co na miesiac". Zastanawia mnie nocne życie Trojmiasta, bo w 2010 roku bylo bardzo ubogie z tego co pamiętam. Jednak nie ma to jak Kraków i jego "imprezownie". Co prawda ja w tej kwestii czuje się już jak emerytka, ale ponoć trzeba "znów zacząć żyć" :) 
'
Udanej majowki życzę :)



niedziela, 29 kwietnia 2012

Fly like a bird...

Witam, witam, dzień się powoli konczy, chociaż słońce dalej praży. Ludzie wciaż jak skwareczki opalaja dupeczki, w pobliżu przeróżnych zbiorników wodnych. A jak wyruszyłam dziś na działeczkę mojej przyjaciółki w celu uzyskania lekkiego musniecia słońcem, no i mnie musneło, ale chwile po tym jak rozłozylam sie na kocyku, usłyszałam i poczułam małe plask, z myślą, że dostałam własnie łyżką płatków owsianych w plecy pogodziłam sie szybko, lecz okazało się, że płatki oswiane to to nie były. Było to ptasie guano co prawda nie ptaków morskich, a może i cos takiego nade mna przelatywało. Nie wiem, nie przygladałam się. Ponoc przyniesie mi to szczście ale czy tak bedzie, zobaczymy... Na dzis to tyle... Na koniec piosenka tematyczna ;) 



czwartek, 26 kwietnia 2012

Some pictures...

Na wasza prośbę wrzucam kilka zdjęć poki co rodzinki, zdjecia wstępne projektu może poźniej jak skończe robić pierwszą stornę ;)  



Oto oni od lewej: 8 latka, która ma swoje zdanie na każdy temat Jenna, Host mom czyli Nancy, bardzo sympatyczna kobieta, w jej rekach Bella, która uwielbia jogging, a ten młodzieniec na końcu to Tyler lat 9, kocha grać na X-boxie i PS 3 :)
  



Mam nadzieję, że zaspokoiłam waszą ciekawość, a przynajmniej jej kawałek. Pogoda w Krakowie piękna więc wyruszam na podbój okolicy ;)

Miłego dnia !

 Kilka dodatkowych zdjęć :






Bella i dzieci ;)






środa, 25 kwietnia 2012

Pre-departure orientation project

Zaczęłam wczoraj robić, dokaldnie w nocy, szło całkiem sprawnie dzis o godzinie 17 miałam już zrobiona połowę strony początkowej.  Z czego jestem zadowolona, jutro ze wzgledu na kolejny wolny dzień w pracy pewnie zrobię kolejną połowę zakupie reszte potrzebnych mi sprzetów i zmontuje first page ! A jak już zrobie pierwszą to z reszta poleci, przynajmniej taka mam nadzieje. Dzień minał jak minal tzn to 17 działałam, a o 19 wybrałam się na rolki i wrociłam dokładnie o 22.34. Nie wiem jakim cudem temu podołałam. W mojej głowie zrodził się pomysł, by codziennie jeździć, jak bedzie zobaczymy, bo takich pomyslów było juz mnóstwo, ale szybko znikały. Nawet szybciej niż sie pojawiały szczerze powiedziawszy. Napisałam maila do mojej host mom w celu uzyskania informacji dotyczących rodzinki. Powinny sie przydać do projektu. To chyba tyle na dziś ide spać ;)  Dobranoc, śpijcie dobrze ! 


Aaaa zapomniałabym bilety na pociąg do Gdańska kupione, także 30.04 o godzinie 22:52 trzy Krakuski wsiadaja w pociag i jada na podbój Trojmiasta :)


P.S. Może w najblizszym czasie wrzuce jakieś fotki :D Co byście mogli zoabczyć moje dzieło.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Kolejny dzień..

Do mojego wyjazdu zostało  76 dni, zobaczymy jak zlecą czy szybko czy będą się ciągnąć, czas pokaże. Wypad nad morze się odbędzie ku uciesze moich przyjaciółek i mojej ;) Zaraz jedziemy na dworzec kupic bilety. ;) A co pozatym pogoda deszczowa, szaro, buro i ponuro. Nie lubie takich dni... Dziś rano przeczytałam tajemniczego sms-a o treści "Pamiętasz...?" numer nieznany, nie wiedziałam o co chodzi. Więć odpisałam, że "nie pamiętam" bo szczerze powiedziawszy 24 kwietnia to dla mnie data jak każda inna. Okazało się, że właścicelem numeru jest stary znajomy, który nie odzywał się do mnie około 3 lata. Byłam w szoku, ale coż kawę w miłym towarzystwie można wypić ! Ja jade na dworzec a wam życzę miłego końca dnia ! ;)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Newsy...

W Krakowie dziś kolejny słoneczny dzień, a ja jak to ja, zamiast w pełni korzystać ze słońca większość dnia spędzam w mieskzaniu i czytam, szukam, spawdzam informacje dotyczące miejsca zamieszkania mojej host family. I co sie okazało ? Że moja host mom mieszka tylko 4 mile od hotelu, w ktorym zatrzymam się na szkolenie a jej mama, na ktora wszycy mówią Grandma zamieszkuje w Lavallette położone o ok 3 mile od słynnego Seaside Heights, gdzie nagrywany jest program Jersey Shore emitowany na MTV. Cieszy mnie to, że będe mogła zobaczyć "na żywo" miejsca widzine w telewizji, przejchac się na diabelskim młynie i poproatu posiedzieć nad oceanem.

Jeśli chodzi o informacje z innej beczki, w głowie mojej przyjaciółki ponownie zrodził się temat wyjazdu na majowkę nad morze. Mam nadzieje, że plany wypalą i zamiast siedzieć w "brudnej" Nowej Hucie, będę mogla pooddychać świeżą morka bryzą. Co z tego wyniknie dowiem się w przeciagu kilku godzin, ale licze na to, że mimo wszytsko nasze plany nie legna w gruzach i spędzimy wpólnie czas nad pięknym, "zimnym", polskim morzem :)

niedziela, 22 kwietnia 2012

Początek...

Może zacznę od przedstawienia się, mam na imię Anna (Ana, Ania, Anka, Andzia, Cukierek, tak na mnie mówią), lat 23, mieszkanka Krakowa dokładnie Nowej Huty, która 9 lipca 2012 roku zacznie przygodę swojego życia, tj. zostanie Au Pair w pewnej miłej rodzinie zamieszkującej Rutherford w stanie New Jersey. Co mnie skłoniło aby zdecydować się na te przygodę ? Nie wiem, chyba cheć poznania innego życia, oraz niewiedza o tym co chciałabym w życiu robić. Co prawda może mój wiek powinien świadczyc już o tym, że wypada wiedzieć czego się chce, ale przykro mi nie wiem i nie zamierzam za to przepraszać. 


Jak to się zaczęło ?


Otóż pewnego późnego zimowego wieczoru tj. 27 lutego 2012 roku przeglądałam różne ogłoszenia dotyczace pracy w internecie, natknełam się na ich mnóstwo. Niektóre zwracały moja uwagę, niektore nie i tak oto dotarłam do storny agencji Prowork, gdzie znalazłam bloga Maji S. obecnej Au Pair w USA i tak do godziny 4 nad ranem siedziałam i czytałam, czytałam, czytałam, aż przeczytałam całego bloga, spodobalo mi się i pomyslałam doświadczenie w opiece nad dziećmi masz wieć spróbuj co Ci szkodzi. I zapisałam się, następnego dnia zadzowniła do mnie pani Anna C. z agencji i przeprowadziła rozmowe zapytała o pare rzeczy, których co prawda już nie pamiętam ale to chyba nie ma większego znaczenia i powiedziała, że spełniam wymagania. Zaczelam zbierać dokumenty, formularze i zdjęcia potrzebne do otworzenia mojego "roomu" na stornie agencji Au Pair Care (APC), może okres miesiaca wydaje się byc długim okresem, ale wg mnie to bardzo krótko i 23 marca amerykańska agencja już go udostępniła rodzinom. Pierwszy match miałam bardzo szybko bo po niecałych 24 godzinach pojawiła się pierwsza rodzina. Bardzo sympatyczna, ale to nie to. Po 30 godzinach była już nastepna, ta się nie odezwała. No coż płakać nie będe. 26 marca o godznie 23:35 otrzymałam kojenego maila o tym, że interesuje się mną następna rodzina. Przeczytałam opis i spodobało mi się, nawet bardzo. Napisałam maila jak kazała pani z agencji i czekałam na odpowiedz, która dostałam wkrótce, po kilku mailach umówiłam się z moja host mom na interview przez telefon. Rozmowa przebiegła szybko i przyjemnie, nie wime kiedy zleciało to 30 minut, albo 40 już nie pamiętam. Potem kolejna rozmowa i kolejna, pierwsza na skypie i mam match, z którego była bardzo zadowolona. Mimo tego w moim profilu pojawiła się jeszcze jedna rodzina, ale nie bylam nia w ogóle zaiteresowana, ponieważ znalazlam to czego szukałam. I tak oto od 3 kwietnia oficjalnie mam rodzinkę. 



Kolejnym etapem było załatwienie wizy, które napsuło mi troche krwii, ale skończyło sie pozytywnie, w miniony piątek odwiedził mnie pan z DHL, co prawda mnie nie zastał, ale mama z uśmiechem na twarzy przyjęła od niego przesyłkę. 


I tak oto się zaczęło, trwa a kiedy się skończy to nie wiem, póki co moja ekscytacja spadła, ale pewnie w okolicahc lipca odżyje, pojawi się stres, milion myśli i tęsknota za tymi, których tu zostawie. Nad pisaniem bloga zastanawiałam się od dłuższego czasu, dziś stwierdziłam, że co mi szkodzi, wyleje troche siebie, co prawda nie na papier, ale to też coś. O czym zamierzam pisać ? Póki co o życiu w Krakowie i Nowej Hucie, a od lipca o życiu w New Jersey.



Pozdrawiam sedrecznie i życze miłej lektury.


P.S. Wiem, że te wszystkie pojedyńcze literki na końcu linjiki powinny być na początku nastepnej, ale nie mam tutaj na to wpływu, jestem za leniwa, aby to ciagle edytować.